Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 października 2023

“Sejm wita. Czyli czego nie mówią wam politycy” Radomir Wit


“Sejm wita. Czyli czego nie mówią wam politycy” Radomir Wit

Ocena: 10/10

Gatunek: publicystyka literacka, esej

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Jak to się stało, że sędzia Tuleja trafił na czarną listę PiS? Dlaczego chciano wyrzucić dziennikarzy z Sejmu i kto pierwszy zaproponował takie posunięcie? Dlaczego w ostatnich latach dziennikarzom nie udaje się przeprowadzić żadnej spontanicznej rozmowy z posłami PiS-u lub rozmowa odbywa się jedynie z ich plecami? Dlaczego ze strony Rządu wypływają jedynie oficjalne komunikaty przygotowane przez sztab PR-owych specjalistów, a na ekranach nie zobaczymy debaty, czy konferencji prasowej bez odbierania głosu dziennikarzom? Jakże możliwe jest wypuszczanie przez parlament ustaw, które od samego początku są prawnymi bublami? Czy posłowie PiS-u wierzą w to co głosi linia partii? Czy odpowiada im takie posłuszeństwo, czy może zgoda na akceptację chorych pomysłów ma po prostu swoją cenę, którą są skłonni zaakceptować? 

Radomir Wit dzieli się z czytelnikami swoimi wieloletnimi obserwacjami reportera politycznego i korespondenta sejmowego, oprowadza po Sejmie, hotelu i restauracji sejmowych, opisuje w jakich warunkach pracują korespondenci sejmowi.

Do rozmowy zaprosił innych sejmowych dziennikarzy i korespondentów Justynę Dobrosz-Oracz, Katarzynę Kolendę-Zalewską, Rocha Kowalskiego, Patryka Michalskiego i Karolinę Lewicką.

Bardzo ciekawa lektura, od której nie można się oderwać.


czwartek, 7 września 2023

“Wilcze dzieci” Wioletta Sawicka

 


“Wilcze dzieci” Wioletta Sawicka

Ocena: 9/10

Gatunek: literatura historyczna

Wydawnictwo: Prószyński I s-ska

Upadek Wielkiej Rzeszy rozpoczął się od wkroczenia Armii Czerwonej na tereny Prus Wschodnich.

Rosjanie wystawili bardzo wysoki rachunek za zbrodnie dokonane przez Niemców. 

Krocząc na Zachód zostawili za sobą stosy trupów, ofiary masowych gwałtów i zgliszcza.

Należy też wziąć pod uwagę panujący tuż przed i tuż po wyzwoleniu wszechobecny  głód, który dziesiątkował ludność. Gdy umierały matki, małe dzieci zostawały same, a pod groźbą śmierci miejscowa ludność miała zakaz pomagania ocalonym. 

Osierocone dzieci chodziły wiele kilometrów od wioski do wioski, żeby wyżebrać choć kawałek chleba. Najłatwiej o pożywienie było na Litwie, gdzie wiele z nich znalazło nowe domy, dostało nowe imiona i nazwiska. 

Niestety jest sprawą nie do ustalenia ilu dzieciom nie udało się przeżyć.

Ile z nich zginęło w odmętach Niemna? Ile z nich zasnęło z bezsilności, głodu i rozpaczy w wilczych wykrotach, żeby już więcej się nie obudzić? Ile zginęło od ostrzelania? Ile zostało zgwałconych i zamordowanych? 

Źródła historyczne podają, że na terenach wyzwolonych, jeszcze kilka lat po wojnie mieszkało w lasach i ruderach od 10 do 20 tys. dzieci.


Wioletta Sawicka w swojej książce oddaje głos ocalałym Wilczym Dzieciom, ktore zechcialy opowiedzieć swoje historie. Historie tragiczne, wstrząsające, takie o których małe dzieci w ogóle nie powinny nawet słyszeć.

To jeszcze jedna ciemna karta współczesnej historii, która przez dziesięciolecia była przemilczana ze względu na nierozerwalną “braterską przyjaźń” między narodami.

środa, 26 lipca 2023

Mały Oświęcim - Jolanta Sowińska-Gogacz, Błażej Torański

 

“Mały Oświęcim” Jolanta Sowińska-Gogacz, Błażej Torański

Ocena: 10/10

Gatunek: reportaż

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Każdy bez zająknięcia potrafiłby wymienić całą listę obozów koncentracyjnych i obozów zagłady utworzonych tuż przed wojną lub w czasie jej trwania, ale ilu z nas wpisałoby na tę listę obóz koncentracyjny dla młodzieży w Łodzi?

28 listopada 1941 Heinrich Himmler podpisał rozkaz utworzenia, w centrum ziem polskich wcielonych do Rzeszy, obozu dla zaniedbanej młodzieży polskiej, która wg nazistów stanowiła zagrożenie moralne dla młodzieży niemieckiej.

Do obozu miały być kierowane dzieci od 8 do 16 lat, a po ukończeniu lat 16, młodzież odsyłano do obozów koncentracyjnych. Dolna data wieku trafiających do obozu dzieci była fikcją, bo do trafiały tam nawet dwulatki, a przez pewien czas były tam przetrzymywane nawet niemowlęta. 

Perfidią nazistów było umieszczenie Polen Jugendschutzlager Litzmannstadt w środku łódzkiego getta skąd żadne dziecko nie miało szans na ucieczkę.  

Na początku grudnia 1942 do obozu na Przemysłowej w Łodzi, trafili pierwsi mali więźniowie: Zdzisio, Halinka, Miecio… , ale oficjalne otwarcie odbyło się 11 grudnia 1942 roku.

Pomimo, że prawo międzynarodowe zabraniało pracy młodocianym, dzieci w obozie musiały pracować. 

“Głód to doskonały środek przemocy - jest tani i ginie w nim umysł”.

Zagłodzone, przebywające w katastrofalnych warunkach sanitarnych, bite za brak utrzymywania higieny, bez jakiejkolwiek nadziei na zakończenie tej gehenny, bez jakiejkolwiek pomocy z zewnątrz, przez cały rok ubrane jedynie w drelichowe rzeczy, miały prawo do jednego listu i jednej paczki na miesiąc i do jednej wizyty na pół roku.

“Jedną z form ciemiężenia dzieci było celowe wprowadzanie dezorientacji, by nie wiedziały, co robić i jak się zachować, a to z kolei powodowało chroniczny strach.”

“Ludzie myślą, że najgorszy był głód, ale dla mnie najgorsze było zimno, bo nie mieliśmy dostarczanych żadnych kalorii, byliśmy stale wychłodzeni, słabi.”

Wbrew założeniom nie trafiali tam mali przestępcy. W obozie mogło znaleźć się każde dziecko, którego rodziców uznano za wrogów Rzeszy. Trafiały więc tam dzieci profesorów, oficerów, ludzi działających w podziemiu, dzieci rodziców, którzy nie przyjęli volkslisty, a także dzieci, które straciły rodziców i musząc utrzymać młodsze rodzeństwo zmuszone były pracować. Jednak z zachowanych dokumentów jasno wynika, że najpoważniejszą winą tych dzieci była ich polskość.

W chwili bezładnej ucieczki nazistów przed nadciągającymi wojskami radzieckimi, dzieci zostały pozostawione same sobie. Niektóre nie miały dokąd wracać, część na własną rękę chciała jak najszybciej dostać się w rodzinne strony, szły więc setki kilometrów pieszo narażając się na wszelkie niebezpieczeństwa, ale tęsknota za domem była tak ogromna, że nic nie było w stanie powstrzymać ich przed dostaniem się do domów. Wiele dzieci we wspomnieniach nie potrafiła przywołać w pamięci drogi do domu. 

Po wojnie władze PRL-u zrobiły wszystko, żeby pamięć o obozie wymazać z kart historii. Dzieci, które przetrwały gehennę nie mogły o niej opowiadać, ani domagać się odszkodowań. Dopiero w początku lat siedemdziesiątych dwudziestego wieku pozwolono dojść do głosu ofiarom tego straszliwego obozu. 

Piekła przez które przeszły dzieci z Przemysłowej nie da się wyrazić słowami. Opisana historia jest tak brutalna i straszna, że nawet zaprawiony w obozowej lekturze czytelnik może mieć trudność z czytaniem tej książki. Jednak polecam ją z całego serca każdemu, żeby pamięć o małych ofiarach nie zaginęła w mrokach historii, bo nawet dzisiaj informacji na temat tego obozu jest bardzo mało.

“Szok wolności” Barbara Seidler

 “Szok wolności” Barbara Seidler Ocena: 9/10 Gatunek: publicystyka literacka / esej Wydawnictwo: Słowo / Obraz terytoria Wybory 4 czerwca 19...